Zakończone w niedzielę zawody w Bordeaux były decydującym spotkaniem Pucharu Świata w powożeniu. Po jedenasty tytuł w karierze i rekord w historii, sięgnął w tym roku Boyd Exell/AUS. 

 

 

Finał sezonu 2024/25 Pucharu Świata w powożeniu miał się rozstrzygnąć w dwóch konkursach. Po pierwszym, sobotnim konkursie niewiele wskazywało na to, że w tym roku spotkają nas jakieś niespodzianki, a jednak niedzielny finał potoczył się zupełnie niespodziewanie. Przed ostatecznym rozstrzygnięciem pierwsze miejsce zajmował Boyd Exell/AUS. Na drugim plasował się Ijsbrand Chardon/NED, a na trzecim obrońca tytułu z zeszłego roku Bram Chardon/NED. Marzenie o zwycięstwie, czy nawet o utrzymaniu podium, prysnęło wraz z dwoma błędami, które przydarzyły się obu holenderskim zawodnikom. To dało szansę innym powożącym na start w rozgrywce obok bezbłędnego Boyda Exella. Mistrz nie dał jednak szans rywalom. Powożąc końmi Bajnok, Katydid Duchess, Barny 68 i Mad Max 81 jako ostatni wjechał na plac konkursu. Spokojnym, ale pewnym przejazdem w czasie 135,03 s (łącznie 286,27 s) zawodnik zagwarantował sobie 11 w karierze zwycięstwo w cyklu Pucharu Świata, co jest absolutnym rekordem w historii. Wyjątkowy był to też start dla 22-letniego wałacha Bundy (Bajnok), który wygrał tego wieczoru swój 101 międzynarodowy konkurs. Na drugim stopniu podium stanął Dries Degrieck/BEL, dla którego jest to pierwszy taki tytuł w karierze. Zawodnik powoził końmi Frederik-Jane, Leon, Kane B oraz Big Star i jest to z pewnością dla niego wspaniałe zwieńczenie udanego sezonu w którym Dries wygrał dwie kwalifikacje, w Lyonie i Sztokholmie. Trzecie miejsce wywalczył Koos de Ronde/NED, który od lat rywalizuje w Pucharze Świata, a w 2013 roku sięgnął nawet po zwycięstwo. Konie, które towarzyszyły mu w tym roku to Tjibbe, Favory Allegra Futar, Edgar i 178 Maestoso Zenta XI 8

 

 

Czuję ulgę, bo jak masz najlepsze konie na świecie to nie chcesz ich zawieść. Żadna wygrana w Pucharze Świata nie przychodzi bez ciężkiej pracy. Musiałem pozostać skoncentrowanym. Mieliśmy przewagę błędów przeciwników więc musieliśmy pojechać na czysto, nie bijąc żadnych rekordów prędkości, po prostu jechać bezbłędnie. To był bardzo płynny tor, nie za bardzo techniczny jak na finał Pucharu Świata, ale zdarzały się błędy. W finale liczy się konsekwencja. Kwalifikacje są ekscytujące, bo zaczynasz od zera, a tu od początku liczy się regularność. Bardziej niż wszystkim zachwycony jestem Bandym, dla którego jest to 101 zwycięstwo na 140 startów. On po prostu myśli ze mną, chcesz jechać w lewo, jedziemy w lewo, za słabo zakręciłeś, skręcamy mimo to, wiem co miałeś na myśli. On pomaga mi cały czas, a ja kocham powozić! - powiedział w wywiadzie zwycięzca Boyd Exell.  

 

fot. Łukasz Kowalski